Wednesday, July 14, 2010

dojrzewanie Madzi Brzeskiej 03

Po wyjeździe głównej bohaterki do Iksinowa, narracja nieco się zmienia. Widać, że, nawet jeśli Magdalena nie jest w pełni dojrzałą kobietą, to w każdym razie powoli dąży do ukształtowania własnej osobowości, czego wyrazem są refleksje nad samą sobą. Narracja personalna jakby zwalnia, to znaczy oprócz żywiołowości, porywczego sposobu zachowania, nagłych decyzji i uczuciowości, pokazuje coraz więcej rozmyślań, nawet sen o ptaszku w gniazdku, który ma symboliczne znaczenie dla dalszego rozwoju bohaterki. Panna Magdalena zastanawia się, dlaczego nie wierzy już w Boga tak gorąco, jak wcześniej, zastanawia się, co jest celem jej życia i powoli zaczyna dopuszczać do siebie myśl o mężczyznach. Kłosińska uważa, że Madzia nie dostrzega męskich spojrzeń#, ale można tak powiedzieć jedynie w uproszczeniu. Rzeczywiście jest na tyle skromna, że nie widzi jak wiele oczu przyciąga, ale jednocześnie w jej sposobie widzenia świata i odbiorze zachowań ludzkich pojawiają się już coraz większe wątpliwości. Zauważa, że „ojcowskie karesy” majora stały się nagle mało ojcowskie i na wpół świadomie studzi zapędy starszego pana, uświadamiając mu, że nie jest już chłopcem. Po kilku doświadczeniach Madzia nareszcie się uczy i potrafi odczytać intencje otaczających ją panów (podobna przenikliwość nie zdarzyłaby jej się raczej w pierwszej części powieści) i chociaż nie do końca rozumie zachowania ludzi, to ma lepszą niż wcześniej intuicję. Dochodzi do tak pesymistycznych wniosków, że aż trudno poznać daną niewinną dziewczynkę: Boże! – myślała – Ależ ci mężczyźni to prawdziwe zwierzęta…# Należy jednak dodać, że mimo braku zainteresowania mężczyznami i odrzucania ich względów, Madzia przewiduje jednak w swoim światopoglądzie pewne wyjątki: (…) zamążpójście wydawało się Madzi czymś kompromitującym kobietę. Każdy mężczyzna budził w niej uczucie głębokiego wstydu, który był tak silny, że przemóc go mogłaby tylko dla jednego – dla pana Kazimierza Norskiego#. Warszawski utracjusz stanowi temat rozmyślań Madzi, które nabierają znacznie żywszych barw niż w trakcie pobytu w pensji. Nagle emocjonalność wypowiedzi postaci sięga zenitu a uścisk Norskiego staje się czymś nadludzkim: Tak ściskać może tylko anioł albo szatan, nigdy człowiek…#, ale po takich myślach Madzia natychmiast wraca do obwiniania siebie o zepsucie, demoralizację i zaczyna się straszliwie wstydzić.

No comments:

Post a Comment