Wednesday, July 14, 2010

dojrzewanie Madzi Brzeskiej 06

Im wyraźniej buduje się wielkość „geniusza uczucia” tym bardziej spektakularny wydaje się jej upadek. Jemu także nadano rangę dramatu, bo narracja idzie raczej w stronę ukazania wrażliwości i ogromu załamania bohaterki, niż wypunktowania jej słabości. Kiedy pan Kazimierz wszczepia w niewinną główkę Madzi swoje efektowne teorie materialistyczne, sypie się cały jej świat: W głowie Madzi szumiało, jak pod wodospadem wezbranej rzeki, która zniszczywszy okolicę ciskała w odmęt szczątki rzeczy niegdyś pięknych i użytecznych#. Panienka słabnie wręcz fizycznie, więdnie jak lilia – nie wie już nawet, co jest prawdą, a co nie. Narracja pokazuje zupełne zagubienie i chaos myśli. Madzia nie jest już nawet pewna, czy portret na seansie spirytystycznym narysowała pani Arnoldowa, czy też raczej zdawało jej się i cały seans był całkowicie prawdziwy. Dzieła zniszczenia dopełniają narastające wokół panny plotki i pomówienia, które ona sama prowokuje, nie zdając sobie sprawy z potęgi języków ludzkich. Wreszcie młoda, niegdyś tak radosna kobieta popada w odrętwienie - stan „zakłóconej mobilności”. Paczoska uznaje ten stan za wynik nieumiejętności postawienia granicy miedzy sobą a światem, przez co silniejsze osobowości sterują światopoglądem Madzi. Wrażliwość niepoddana obróbce rozsądku zakłóca rozwój bohaterki i doprowadza do zastoju, braku hierarchii wartości a nawet załamania. Z tego stanu wyciąga ją dopiero wykład profesora Dębickiego, który zapoczątkowuje proces naprawczy.# Narracja poddaje się nastrojowi Madzi i „zwalnia”, to znaczy zawiera coraz więcej refleksji, przemyśleń. Madzia nagle widzi, pana Norskiego w innym świetle, coraz lepiej rozumie, kim on i jego siostra są naprawdę i zaczyna cały świat posądzać o egoizm. W dodatku cały czas rozważa bolesną myśl, że wszyscy dookoła niej zamienią się w „tlen, wodór, tłuszcz i żelazo”. Terminologia naukowa pojawia się w jej sposobie myślenia i mówienia równie nagle i sztucznie, jak obce jej samej poglądy, których bohaterka nie może ani do końca przyjąć, ani przezwyciężyć. Większość jej myśli zaczyna się od wyrazów wątpliwości, rozczarowania, niepokoju. Ukojenie odnajduje tylko podczas wizyt w klasztorze, które także stanowią element spowalniający narrację, zmieniając ją miejscami w refleksyjny wywód. Coraz więcej w myślach bohaterki terminologii religijnej i filozoficznej, która toruje drogę Madzi ku zakonowi szarytek.

Punktem zwrotnym jest wykład profesora Dębickiego. Do tej pory Madzia przestała już wierzyć w pana Kazimierza, ale z jakiegoś powodu ciągle wierzy w jego poglądy. Nareszcie przybywa autorytet, który niczym rycerz na białym koniu, ratuje niewinną księżniczkę przed smokiem materializmu mechanicystycznego i wszechogarniającego pesymizmu. Madzia jednak nie do końca rozumie uczone wywody, dlatego otrzymuje dodatkową pomoc od siostry Apolonii – książkę Tomasza z Kempis.# Dotarcie do uczuciowej osoby drogą serca, pozwala ugruntować w Madzi nowe przekonania (chociaż różnią się one nieco od wcześniej wysłuchanego wykładu) i uwiarygodnić w oczach czytelnika przemianę bohaterki. Od momentu przyjęcia nowych nauk i samodzielnej lektury refleksje Madzi, jej wizje, opisy stanu uczuciowego stają się głównym tematem utworu. Bohaterka popada w apatię, ale tym razem uzdrowicielską, kierującą ją ku drodze wyzwolenia z dokuczliwego marazmu. Codzienne sprawy, nowe wydarzenia, wydają się teraz nieproszonymi gośćmi w pełnej skupienia myśli młodej kobiety. Nie wiadomo, w którą stronę pójdzie rozwój życiowy Madzi. Czy kontemplacja ma popchnąć ją jeszcze dalej w ramiona Oblubieńca, czy raczej uspokoić znękane nerwy i pozwolić wrócić do życia z bardziej okrzepłym charakterem i bez różowych okularów na nosie? Tego nie wiemy i badacze z braku danych nie próbują ustalić prawdopodobnego zakończenia, co autor miał na myśli. Rozwój Madzi zatrzymał się w każdym razie na etapie uspokojenia, wyciszenia, a jednocześnie odsunięcia od wartkiego nurtu życia, w którym o mało nie utonęła. Rozwój narracji zatrzymał się także na tym etapie – wszystko dzieje się wolno, narrator personalny mówiący głosem Madzi staje się coraz bardziej refleksyjny i tylko czekamy na to aż coś wreszcie się zdarzy i wyrwie dziewczynę z marazmu – czekamy bezskutecznie.

No comments:

Post a Comment